Kolejnym niezwykle ważnym etapem pracy
jest odpowiednie wyrastanie oraz formowanie bułeczek,
co decyduje o ich ostatecznej, lekkiej strukturze.
Po wyrobieniu ciasta przykrywamy miskę ściereczką
i odstawiamy w ciepłe, wolne od przeciągów miejsce
na około jedną pełną godzinę,
aż ciasto wyraźnie podwoi swoją pierwotną objętość.
Gdy ten etap dobiegnie końca,
z wyrośniętego i pachnącego ciasta formujemy
niewielkie, zgrabne kulki o równych rozmiarach,
które układamy na dużej blaszy do pieczenia
wyłożonej wcześniej papierem do pieczenia.
Zostawiamy je na kolejne dwadzieścia minut,
aby mogły jeszcze raz spokojnie napuszyć się.
Przed włożeniem do nagrzanego piekarnika
smarujemy bułeczki roztrzepanym jajkiem z mlekiem,
co zapewni im piękną, błyszczącą skórkę.
Pieczemy w temperaturze stu osiemdziesięciu stopni
przez około dwadzieścia do dwudziestu pięciu minut,
aż wypieki nabiorą cudownego złocistego koloru.
Najlepiej smakują wyciągnięte prosto z pieca,
kiedy są jeszcze przyjemnie ciepłe w środku.
Można je serwować z odrobiną świeżego masła,
miodem, domowym dżemem lub kremem czekoladowym,
tworząc niezapomniane śniadaniowe kompozycje.
Świetnie sprawdzają się również jako słodkie pieczywo
towarzyszące porannej filiżance aromatycznej kawy.
