Kiedy wnuki mają gorączkę, jadę z syropem i tortem cebulowym - „mamo, ratuj, my do pracy". W zeszłym tygodniu gorączkę miałam ja. „Nie przyjedziemy, bo jeszcze przyniesiemy dzieciom" - grypa podobno działa w jedną stronę. Zupę przyniosła Renia. Zdrowa w
Samotne zmagania z chorobą i chłód najbliższej rodziny
Leżąc w łóżku z trzydziestoma ośmioma i pięcioma kreskami gorączki, Halina – mająca sześćdziesiąt trzy lata kobieta – czuła ból każdego centymetra ciała, od kości po gardło. Kiedy w poniedziałek rano zadzwoniła do córki Ewy mieszkającej na Woli, zamiast współczucia i odwiedzin usłyszała wymówki o osłabionej po anginie Zosi oraz delegacji zięcia Darka. Wspomnienia wróciły ze zdwojoną siłą, przypominając sytuację sprzed zaledwie trzech tygodni, kiedy to Halina spędziła trzy dni u córki, gotując, piorąc i opiekując się chorym dzieckiem od wczesnego rana. Ewa podziękowała wówczas odruchowo, zupełnie jak kasjer w sklepie, nie dostrzegając, że jej matka w chorobie również potrzebuje odrobiny uwagi, a nie tylko bezwzględnego wsparcia logistycznego.
Dalszy ciąg na następnej stronie.👉👉
