„Cóż” – powiedział, przyglądając mi się. „To nieoczekiwane”.
„Nie dla mnie” – odpowiedziałem.
Jego wzrok przesunął się z mojej sukni na kartę stołową i w końcu na Jennę stojącą obok mnie.
Wziął do ręki program, przeczytał tytuł i się roześmiał.
„Dyrektor operacyjny? To hojne określenie.”
Jenna pochyliła się bliżej i stuknęła w stronę.
„Dyrektor operacyjny” – powiedziała. „Dłużej niż „niania”, ale dokładniej”.
Zignorował ją i zwrócił się ku mnie.
„Więc tak to działa? Wręczasz członkowi rodziny tytuł i to ma być w porządku?”
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Marcus wrócił z baru. Podszedł do mnie, delikatnie objął mnie w talii i pocałował raz w skroń.
Liam zrobił się cały blady.
Odstawił swój napój, zanim wypadł mu z ręki.
Jego wzrok przesunął się z Marcusa na mnie, a wszelki ślad pewności siebie zniknął tak szybko, że było to niemal przerażające.
„Jak śmiecie?” – wrzasnął.
Marcus zachował spokój.
„Dobry wieczór, Liam.”
Liam wskazał na niego.
„Zniszczyłeś moją karierę, a ona teraz obnosi się z tobą jak z jakąś nagrodą?”
Marcus odpowiedział:
„Twoja kariera trwała dalej, tylko bez tego awansu tak bardzo chciałeś, żebym cię zdobył”.
Słowa zabrzmiały mocno.
Kilka osób w pobliżu zamarło. Dwóch członków zarządu firmy Liama wymieniło znaczące spojrzenia.
Jednak Liam potrafił szybko wrócić do zdrowia, gdy było to konieczne.
Spojrzał na nich, potem znów na mnie, a jego panika przerodziła się w kalkulację.
„Oczywiście” – powiedział głośno. „To sprawa osobista. To moja była żona. Ty jesteś jej klientem. A teraz nagle jest zaangażowana w jakiś proces weryfikacji w mojej firmie? Czy ktoś tutaj naprawdę nie widzi konfliktu interesów?”
Ludzie w zasięgu słuchu zawahali się.
Atmosfera wokół nas uległa zmianie. Jeden z członków zarządu zmarszczył brwi.
Przez pół sekundy niemal słyszałem, jak Liam wierzy, że odzyskał kontrolę.
