„Na naszą rocznicę.”
Michael szybko stanął między nami.
„To wystarczy.”
Nie spuszczałem z niego wzroku.
„Czy Melanie była żoną klienta?”
Jego kciuk przesunął się po obrączce ślubnej.
Zawsze tak robił, gdy kłamał.
„Jenna, przestań.”
„Mówiłeś mi, że ta bransoletka to prezent biznesowy.”
„To było związane z pracą”.
Melanie przyciągnęła nadgarstek bliżej ciała.
„Powiedziałeś mi, że kupiłeś to za własne pieniądze.”
„Tak.”
„Nie” – odpowiedziałem. „Płatność pochodziła z naszego wspólnego konta”.
Wyraz twarzy Michaela stwardniał.
„Upokarzasz się.”
Ale coś we mnie już się zmieniło.
Widział, jak odcinam kawałki życia naszych dzieci, jednocześnie potajemnie płacąc za inną kobietę.
Potem przypomniałem sobie o innych niewyjaśnionych wydatkach.
Była opłata za pobyt w ośrodku, którą Michael opisał jako wyjazd integracyjny dla klientów.
Dokonano również płatności za nieruchomość, która, jak twierdził, była depozytem na poczet nowego magazynu sprzętu.
„Za co jeszcze zapłaciłeś?” – zapytałem.
„Nie będę o tym rozmawiać”.
„A co z ośrodkiem?”
"Biznes."
„A co z kaucją?”
"Składowanie."
„W takim razie nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli to potwierdzę.”
Michael złapał mnie za nadgarstek.
Nie ścisnął mocno, ale trzymał wystarczająco mocno, żeby mnie zatrzymać.
„Daj temu spokój.”
Spojrzałem na jego dłoń.
Potem spojrzałem mu w oczy.
„Puść mnie.”
Coś w moim głosie sprawiło, że natychmiast mnie puścił.
Wszedłem do domu.
Maya poszła za nim i zamknęła drzwi kuchni.
„Czemu Ryana tu nie ma?” zapytałem.
„Przegląda nietypowe wydatki firmowe” – powiedziała. „Rachunki z restauracji, pobyt w ośrodku i coś związanego z mieszkaniem. Uważa, że Michael może być odpowiedzialny”.
Otworzyłem naszą aplikację bankową.
Płatność za biżuterię była tam.
Podobnie było z opłatą za pobyt w ośrodku.
Oraz przelew związany z depozytem nieruchomości.
Zrobiłem zrzuty ekranu wszystkiego i wysłałem je na adres e-mail, do którego Michael nie miał dostępu.
Kosztorys leczenia stomatologicznego pozostał w szufladzie, obok paragonu ze sklepu spożywczego.
