Zniżył głos.
„Nie chcę żadnych scen.”
„Szpital byłby dobrym miejscem do rozmowy” – odpowiedziałem. „OIOM też by się nadał. Nasz salon też by się nadał, gdybym sam wypełniał formularze medyczne i ubezpieczeniowe”.
Claire spojrzała na niego.
„Wiedziałeś, że dzieci się urodziły?”
„Widział ich zdjęcie” – powiedziałem. „Odpowiedział jednym słowem”.
Wyraz twarzy Daniela stał się napięty.
„Helen—”
„Słodkie” – powiedziałem. „To było dobre słowo”.
Claire wyglądała na przerażoną.
„Widziałaś swoje przedwcześnie urodzone córki w szpitalu i odpowiedziałaś w ten sposób?”
Daniel warknął.
„Byłem na statku, gdzie był słaby zasięg. Nie wiedziałem, czego ode mnie oczekuje”.
Potem odwrócił się do mnie, mówiąc tak, jakby to on był ofiarą.
„Wróciłem, bo musimy zająć się sprawami jak dorośli. Rozwód, finanse i dom”.
„Dom?”
„Musimy być praktyczni. Nie możemy sobie pozwolić na długą walkę”.
„A opieka?”
Jego oczy się zwęziły.
„Jestem ich ojcem. Nadal mam prawa”.
„Nie było cię przez cztery miesiące.”
„To nie zmienia prawa”.
Zza niego dobiegł głos.
„Danielu?”
Odwrócił się. Obok stał mężczyzna w szarym garniturze z grubą kopertą. Mój adwokat potwierdził lot Daniela i umówił się z doręczycielem, który miał go odebrać w terminalu. Było to miejsce publiczne z potwierdzoną godziną przylotu, co nie dawało mu możliwości uniknięcia dokumentów.
„Czy jesteś Danielem?” powtórzył mężczyzna.
Twarz Daniela straciła kolor.
"Tak."
Mężczyzna podał mu kopertę.
„Zostałeś obsłużony.”
Claire spojrzała na nich.
„Z czym?”
Odpowiedziałem zanim Daniel zdążył odpowiedzieć.
„Mój wniosek o rozwód, pilne zarządzenie finansowe i zawiadomienie, że bank został poinformowany o dokumentach kredytu hipotecznego ze sfałszowanym podpisem”.
Daniel obrócił się w moją stronę.
„Ty to tutaj załatwiłeś?”
„Nie” – odpowiedziałem spokojnie. „Zaaranżowałeś to, kiedy podpisałeś się pod drugą hipoteką i wykorzystałeś te pieniądze na sfinansowanie rejsu”.
Claire zamarła.
„Jaki kredyt hipoteczny?”
„Nie było żadnego konkursu firmowego” – wyjaśniłem. „Zaciągnął pożyczkę pod zastaw naszego domu, żeby opłacić wyjazd”.
„To nieprawda” – szybko rzekł Daniel.
