„Dlaczego nie zrobił sobie tatuażu na jej twarzy?”
Dustin przyjął postawę obronną.
„Tata powiedział, że to pomoże wszystkim.”
Sięgnęłam przez stół i położyłam dłoń na jego niespokojnych palcach.
„Nie jestem zły, bo masz tatuaż. Jestem zły, bo nie wierzę, że naprawdę tego chciałeś”.
„Mam osiemnaście lat. Mogę podejmować własne decyzje.”
„To, że masz osiemnaście lat, nie oznacza, że nie da się tobą manipulować”.
Jego twarz zrobiła się czerwona.
W końcu, po długiej ciszy, wyszeptał: „To nie było za darmo”.
„Co ci zaoferował?”
Dustin wstał i podszedł do zlewu.
„To była przysługa za przysługę”.
Ojciec powiedział mu, że rodziny poświęcają się dla siebie nawzajem. Dustin sprawi, że Barbra poczuje się akceptowana, a Stephen pomoże mu w czymś ważnym.
„Co obiecał?”
Dustin wpatrywał się w podłogę.
"Kolegium."
Dustin został przyjęty na dobry kierunek inżynierski, oddalony o trzy godziny drogi. Pomoc finansowa pokryła część czesnego, ale pozostała spora luka.
„Powiedział, że jeśli zrobię sobie tatuaż dla Barbry, to on zapłaci resztę” – przyznał Dustin. „Powiedział, że nie muszę się martwić o szkołę”.
„Czy on to napisał?”
"NIE."
„Czy przelał jakieś pieniądze?”
"NIE."
„Czy skontaktował się z uniwersytetem?”
"Nie wiem."
Odebrałem klucze.
Dustin stanął przed drzwiami.
„Mamo, nie rób tego. Tylko pogorszysz sprawę.”
Spojrzałem na portret ukryty pod rękawem.
„Twój ojciec kupił kawałek twojej skóry, składając obietnicę. Teraz sprawdzę, czy kiedykolwiek zamierzał ją zachować”.
