Wtedy moja córka wyciągnęła rękę i dotknęła jednej ze świecących w ciemności gwiazd na suficie.
„Kiedyś myślałam, że one pełnią wartę” – powiedziała.
"Ja wiem."
Opuściła rękę.
„Chyba teraz chcę czegoś innego.”
Skinąłem głową.
Odłożyła różowy plecak do szafy, dokładnie tam, gdzie zwykła go zostawiać po szkole.
Jeszcze raz rozejrzała się po pokoju.
„Powinniśmy zdjąć gwiazdy” – powiedziała.
„A może pomalować.”
Tym razem, kiedy się uśmiechnąłem, nie poczułem bólu.
Po raz pierwszy od piętnastu lat pokój ten nie czekał już na nikogo.
Znów do niej należało.
