„Ty też” – powiedziałem cicho.
Spojrzał w górę.
„Przez cztery dni twoja matka krytykowała moje ciało, moje ubrania, moje posiłki i sposób, w jaki dbałam o siebie po urodzeniu dziecka. Siedziałeś obok mnie i nic nie mówiłeś”.
„Nie chciałem wywoływać kłótni” – mruknął.
„Nie chciałeś zaczynać problemu, ale byłeś całkowicie skłonny pozwolić jej go kontynuować.”
„Myślałem, że ignorowanie jej załatwi sprawę.”
„Nie. Ignorowanie jej pokazało jej tylko, że może mnie traktować, jak chce”.
Diane przerwała.
„To nie ma nic wspólnego z Dylanem. Po prostu zazdrościsz, bo sukienka lepiej na mnie wyglądała”.
Spojrzałem na podarty materiał.
„Nie przetrwało wystarczająco długo, abyśmy mogli się o tym przekonać”.
Ktoś za nami wydał z siebie dźwięk przypominający dławienie się, jednocześnie starając się nie wybuchnąć śmiechem.
Twarz Diane zrobiła się jaskrawoczerwona.
„To jest okrutne.”
„Okrutne było spędzenie czterech dni na próbach przekonania młodej matki, że jej ciało jest czymś wstydliwym”.
„Zachęcałem cię tylko do dbania o siebie”.
„Nie. Chciałeś poczuć się silniejszy, sprawiając, że czułem się mały.”
Tym razem nie miała gotowej odpowiedzi.
Rozejrzałem się po reszcie rodziny.
Śmiali się, gdy Diane mnie obraziła.
Teraz unikali mojego wzroku.
„Przyjechałem tu z nadzieją, że spędzimy razem tydzień, jako rodzina” – powiedziałem. „Zamiast tego dowiedziałem się dokładnie, jaka to rodzina”.
Zaniosłem syna z powrotem do domu.
Dylan poszedł za mną na górę, kiedy się pakowałam.
„Wychodzisz?”
"Tak."
„Nie możesz po prostu wyjechać w środku wakacji.”
„Mogę i jestem”.
„A co z nami?”
Włożyłem ubrania do walizki.
„Powinieneś był zadać sobie to pytanie, kiedy twoja matka mnie upokorzyła po raz pierwszy.”
Mówiłem ci, że taka właśnie jest.
„I taki właśnie jestem teraz.”
Stał w drzwiach, wyglądając na przestraszonego.
"Nie rozumiem."
„Miesiącami walczyłam o to, żeby czuć się komfortowo we własnym ciele. Potrzebowałam męża, żeby przypominał mi, że wciąż zasługuję na szacunek. Zamiast tego patrzyłaś, jak twoja matka mnie niszczy, bo bronienie mnie mogłoby sprawić, że twoje wakacje byłyby niekomfortowe”.
"Przepraszam."
„Przepraszasz, bo odchodzę. Nie żałowałeś, kiedy siedziałem sam przy tym stoliku”.
Sięgnął po walizkę.
„Zostań. Możemy o tym porozmawiać.”
