Część 2
Po raz pierwszy tego wieczoru nikt się nie poruszył.
Dzwonek do drzwi zadzwonił ponownie, a potem trzy mocne pukania. Na zewnątrz, przez matowe szkło obok drzwi wejściowych, widziałem ciemną sylwetkę mężczyzny w płaszczu i dwóch umundurowanych policjantów stojących za nim pod lampą na ganku. Śnieg osypywał się na chodnik cienkimi, srebrnymi smugami.
Madison spojrzała na Ethana. „Powiedz im, żeby wyszli”.
Ethan się nie poruszył.
„Ethan” – syknęła – „powiedz im, że to sprawa rodzinna”.
„To przestało być sprawą rodzinną” – powiedziałem – „kiedy ktoś próbował zaciągnąć pożyczkę pod zastaw mojego domu, posługując się sfałszowanym upoważnieniem”.
Harold odsunął krzesło. „Margaret, może wszyscy powinniśmy się uspokoić”.
Odwróciłam się do niego. „Klaskałeś”.
Jego twarz pociemniała. „Nie wiedziałem, co się dzieje”.
„Nie. Wiedziałeś dokładnie, co chcesz, żeby było prawdą.”
To go uciszyło.
Ethan ruszył w stronę drzwi wejściowych niczym człowiek zmierzający ku własnemu wyrokowi. Kiedy je otworzył, do ciepłego domu wdarło się zimne powietrze. Mój adwokat, Daniel Calloway, wszedł pierwszy. Miał siedemdziesiąt dwa lata, był wysoki, precyzyjny i spokojny w sposób, w jaki spokojny może być tylko prawnik z czterdziestoma latami dowodów w teczce.
„Pani Whitaker” – powiedział, kiwając głową w moją stronę.
„Danielu.”
Policjanci pozostali przy wejściu. Nie zachowywali się dramatycznie. Nie spieszyli się. Po prostu stali tam, czujni i cierpliwi. To zdenerwowało Madison bardziej, niż gdyby krzyknął.
Daniel wyjął teczkę ze swojej skórzanej teczki. „Panie Whitaker, pani Whitaker” – powiedział do Ethana i Madison – „Przyszedłem was powiadomić, że Brighton Private Bank zamroził wszystkie konta powiązane z Funduszem Powierniczym Rodziny Whitaker do czasu przeprowadzenia dochodzenia w sprawie oszustwa. Ponadto fundusz cofnął wam obojgu tymczasowe uprawnienia do wydatków domowych”.
Madison zaśmiała się raz, za głośno. „Nie możesz tego robić w Boże Narodzenie”.
Daniel spojrzał na nią. „Przestępstwa finansowe nie obchodzą świąt”.
Beverly wydała z siebie cichy dźwięk dławienia się winem.
Ethan wpatrywał się we mnie. „Mamo, myślałem, że te konta są moje”.
Spojrzałam mu w oczy. „Źle myślałeś. A co gorsza, nigdy nie zapytałeś”.
Madison zrobiła krok naprzód. „To dlatego, że mnie nienawidzi. Nigdy mnie nie zaakceptowała”.
„To nie jest obrona prawna” – powiedział Daniel.
Jeden z funkcjonariuszy zapytał: „Madison Whitaker?”
Uniosła brodę. „Co?”
