Pielęgniarka cicho zapytała, czy chcę, żeby Mark został usunięty. Odpowiedziałem: „Jeszcze nie”.
Carol opadła z powrotem na krzesło, jakby nogi odmówiły jej posłuszeństwa. „Kiedy Mark miał dwadzieścia dwa lata, zanim cię poznał, ciężko zachorował. Po operacji doszło do infekcji. Lekarze powiedzieli nam, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że nigdy nie będzie miał dzieci w sposób naturalny”.
Mark wpatrywał się w nią. „Co?”
Wyglądała na zawstydzoną. „Twój ojciec i ja nie powiedzieliśmy ci wszystkiego. Już po hospitalizacji byłaś w depresji. Myśleliśmy… myśleliśmy, że cię to zniszczy”.
Serce mi waliło. „Mówisz, że Mark może nie być ojcem?”
Carol skinęła słabo głową. „Lekarz powiedział nam, że to możliwe, ale mało prawdopodobne”.
Mark cofnął się, jakby podłoga pod nim się poruszyła. „To kłamstwo”.
„Nieprawda” – wyszeptała Carol. „Zachowałam te zapisy”.
Mark spojrzał na mnie i po raz pierwszy od czasu tego okrutnego oskarżenia na jego twarzy pojawił się wyraz strachu.
Ale mój gniew nie osłabł. Stał się zimniejszy.
„Oskarżyłeś mnie o zdradę” – powiedziałem. „Patrzyłeś na naszą córkę trzydzieści minut po tym, jak ją sprowadziłem na ten świat, a twoją pierwszą myślą było podejrzenie”.
Mark przełknął ślinę. „Nie wiedziałem”.
„To niczego nie usprawiedliwia”.
Przetarł twarz obiema dłońmi. „Słyszałem różne rzeczy”.
„Jakie rzeczy?”
Zawahał się.
Czekałem.
W końcu powiedział: „SMS. Od mojego brata. Powiedział, że Lily nie jest do mnie podobna. Powiedział, że byłeś zbyt blisko ze swoim kolegą z pracy, Ethanem”.
O mało się znowu nie roześmiałam. Ethan miał sześćdziesiąt trzy lata, był szczęśliwie żonaty i doradził mi tylko w sprawie urlopu macierzyńskiego. Mark przejął plotki od swojego lekkomyślnego brata i zamienił je w broń.
Rachel oddzwoniła po kilku minutach. Odebrałam przez głośnik.
„Mogę złożyć wniosek, jak tylko będziesz gotowa” – powiedziała. „Ale Emily, czy jesteś bezpieczna?”
Spojrzałem na Marka.
Wyglądał na mniejszego niż kiedykolwiek go widziałem.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, Carol sięgnęła do torebki, wyciągnęła starą, złożoną kopertę i podała ją Markowi.
„Przeczytaj to” – powiedziała.
Mark otworzył ją drżącymi rękami.
A potem zobaczył raport medyczny, który zmienił wszystko.
Część 3
Mark przeczytał raport trzy razy.
Jego usta poruszyły się, ale nie wydobyły z siebie ani jednego słowa. Arogancja zniknęła z jego twarzy. Pozostał szok, wstyd i coś niemal przypominającego żal.
Carol cicho zapłakała. „Przepraszam. Myśleliśmy, że cię chronimy”.
Mark spojrzał na mnie. „Emily…”
Podniosłem rękę. „Nie”.
Zatrzymał się.
