Wróciłem do gabinetu, gdy szef ochrony Nathaniela, Marcus Shaw, wręczył mu skonfiskowany telefon Celeste. Ostatnie wiadomości zniknęły, ale usunięcie nie oznaczało zniszczenia. Podłączyłem telefon do zaszyfrowanego dysku odzyskiwania i przywróciłem fragmenty z jego lokalnej pamięci podręcznej.
Głos Celeste stał się zimny. „Służąca nie może przeprowadzić legalnego przeszukania”.
„Potrafię” – odpowiedziałem, kładąc na biurku moje uprawnienia federalnego wykonawcy. „Analizuję dowody finansowe i cyfrowe na potrzeby dochodzeń zleconych przez sąd”.
Nathaniel spojrzał na mnie. „Zaplanowałeś to”.
„Miałem zamiar dowiedzieć się, co stało się z moją matką”.
Odzyskane wiadomości doprowadziły nas do prywatnego konta w chmurze zarejestrowanego na nazwisko zmarłego brata pani Durn. W środku znajdowały się zeskanowane paszporty, dokumentacja szpitalna, roszczenia ubezpieczeniowe i miesięczne płatności na rzecz szpitala psychiatrycznego w Vermont.
Jedna pacjentka zgłosiła się pod nazwiskiem Eleanor Reed.
Ręce mi się trzęsły, gdy załadowało się jej zdjęcie. To była moja matka, starsza, przestraszona, żywa.
Nathaniel wydał dźwięk przypominający ranne zwierzę.
Celeste cofnęła się. „Te nagrania są sfabrykowane”.
„W takim razie wyjaśnij mi to” – powiedziałem.
Otworzyłem plik audio z datą zniknięcia Evelyn.
Młodszy głos Celeste wypełnił gabinet. „Uśpij ją. Powiedz Vale, że utonęła. Dziecko trafi do opieki państwowej pod innym nazwiskiem. Jak tylko go poślubię, podwój swoją stawkę”.
Zapadła cisza.
Wtedy Celeste się uśmiechnęła.
To nie było zaprzeczenie. To była pogarda.
„Myślisz, że jedno nagranie mnie zniszczy?” – zapytała. „Firmy Nathaniela, prawnicy i sędziowie odpowiadają teraz przede mną. Evelyn była niezrównoważona. Jesteś oportunistą. Do rana każdy dokument, który znajdziesz, zostanie uznany za fałszywy”.
Nathaniel wstał. „Ukradłeś mi osiemnaście lat”.
„Dałam ci osiemnaście lat spokoju” – warknęła. „Beze mnie Evelyn by cię zrujnowała”.
Sięgnęła po pogrzebacz w kominku, ale Marcus wyciągnął broń i nakazał jej się wycofać.
Pozostałem na miejscu.
Celeste spojrzała na mnie gniewnie. „Czemu się uśmiechasz?”
„Ponieważ akta zostały przekazane prokuratorowi okręgowemu dziewięć minut temu”.
Jej twarz w końcu się załamała.
