CZĘŚĆ 2
Temperatura ciała Eleny była niebezpiecznie niska, ale lekarz wierzył, że przeżyje. Stałem przy jej łóżku, gdy ciepłe płyny wlewały się do jej żył, badając siniaki na nadgarstkach i rozciętą skórę za uchem.
Kiedy w końcu otworzyła oczy, wyszeptała: „Mówili, że przestałeś wysyłać pieniądze”.
„Nigdy nie przestałem.”
Jej twarz się skrzywiła. „Twoja matka pokazała mi maile. Powiedziała, że chcesz rozwodu. Brooke zabrała mi telefon, klucze, wszystko. Dziś wieczorem zażądali, żebym podpisała dokumenty oddania im domu. Kiedy odmówiłam, Brooke mnie uderzyła. Twoja matka wyciągnęła mnie na zewnątrz”.
Pocałowałem ją w czoło. „Jesteś już bezpieczna”.
Następnie zadzwoniłem do major Rebecci Sloan, prawniczki wojskowej, która pomogła mi utworzyć fundusz powierniczy przed wyjazdem na misję. Odebrała po drugim dzwonku.
„Muszę aktywować plik awaryjny” – powiedziałem.
Jej głos stał się ostrzejszy. „Tego dotyczącego twojej rodziny?”
„Tak. I przeprowadź audyt bankowy.”
Zanim wyjechałem, zauważyłem, że matka zadaje dziwne pytania o mój żołd bojowy i świadczenia dla osób pozostających przy życiu. Rebecca poradziła mi, żebym przekazał dom, oszczędności i udziały w firmie mojego zmarłego ojca w powiernictwo wymagające podpisu zarówno mojego, jak i Eleny. Włączyliśmy też alerty na każdym koncie i przechowywaliśmy kopie całej korespondencji na bezpiecznym serwerze wojskowym.
Miałem nadzieję, że środki ostrożności okażą się niepotrzebne.
Rebecca zaaranżowała również ukryty wyzwalacz oszustwa: każda próba przeniesienia własności domu miała powiadomić ją, bank i śledczych wojskowych. Podczas mojego lotu powrotnego otrzymałem trzy alerty. Matka założyła, że odległość czyni mnie bezbronnym. W rzeczywistości każdy sfałszowany podpis budował sprawę przeciwko niej, znacznik czasu po znaczniku czasu.
Nie byli.
O północy Rebecca przyjechała z laptopem i dwoma detektywami. Kontrola wykazała, że matka i Brooke przechwyciły moją pocztę, sfałszowały mój podpis elektroniczny i przywłaszczyły prawie dziewięćdziesiąt tysięcy dolarów z konta domowego. Wysyłały też wiadomości z fałszywego adresu, podszywając się pode mnie, wmawiając Elenie, że jest nic nie warta i powinna po cichu odejść.
Jedna wiadomość sprawiła, że zadrżały mi ręce.
Jeśli odmówi podpisania, wyrzuć ją na zewnątrz. Zimno uczy posłuszeństwa.
Brooke napisała to do matki trzy godziny wcześniej.
