Po tym, jak zemdlałam podczas kolacji, obudziłam się w Walter Reed i usłyszałam, jak moja siostra mówi: „Jutro wszystko będzie nasze”.
Krew mi zamarła.
Sięgnąłem po telefon i napisałem SMS-a do mojego prawnika:
„Zrób to, o czym rozmawialiśmy.”
Pierwszą rzeczą, którą poczułem, był zapach. Antyseptyk, czyste prześcieradła, to suche szpitalne powietrze, które sprawia, że gardło drapie jak papier ścierny. Potem usłyszałem monitor obok siebie. Stałe, powolne, równomierne sygnały.
Otworzyłem oczy, ale wszystko było rozmazane. Przez sekundę myślałem, że znów jestem w Kuwejcie. Nie dlatego, że się bałem. Po prostu dlatego, że budzenie się w obcym pokoju po utracie przytomności wywołuje dziwne zmiany w mózgu.
Szkolenie wojskowe uczy, żeby zbierać informacje, zanim zareagujesz. Gdzie jestem? Kto tu jest? Co się dzieje?
Zamrugałem kilka razy i zmusiłem wzrok do skupienia. Prywatny pokój, duże okno, skórzany fotel w kącie, świeże kwiaty na stole. Walter Reed. To wyjaśniało ten pokój.
