Rankiem po naszym ślubie pakowaliśmy się na plażowy wypad, gdy nagle zadzwonił urząd stanu cywilnego. „Znaleźliśmy coś podejrzanego w dokumentach pani męża” – powiedziała kobieta. „Proszę tu natychmiast przyjechać – i nie mówić o tym mężowi ani kobiecie podającej się za jego matkę”.

Notariusz kontynuował przeglądanie dokumentów, podczas gdy ja zwróciłem się do Cecilii.

„Dlaczego Cecilia Voss stworzyła Bennett Coastal Holdings?”

W pokoju zapadła cisza.

Kieliszek szampana Cecilii zatrzymał się w połowie drogi do jej ust.

Marcus nie wpadł od razu w panikę. Jego wyraz twarzy zmienił się w wyraz kalkulacji.

„Kto ci powiedział to imię?”

„Widziałem to w dokumentach dotyczących działalności gospodarczej”.

„Przeszukaliście naszą firmę?” – zapytała Cecilia.

„Pracuję z liczbami” – odpowiedziałem cicho. „Czasami też czytam”.

Marcus złapał mnie za nadgarstek pod stołem.

„Podpisz papiery, Noro.”

Urządzenie nagrywające uchwyciło każde słowo.

Nie odsunąłem się.

„Dlaczego mnie ranisz?”

„Chronię nasze małżeństwo”.

Cecilia pochyliła się bliżej, a przestrzeń między nami wypełnił zapach jej drogich perfum.

„Zrób, co każe. Do zachodu słońca te nieruchomości będą należeć do nas, niezależnie od tego, czy będziesz współpracować, czy nie”.

To była wyraźna groźba.

Jednak śledczy potrzebowali dowodu na to, że Marcus i Cecilia wspólnie zaplanowali oszustwo.

Zniżyłem głos.

„Czy to samo zrobiłeś innym kobietom?”

Marcus mnie puścił.

Cecilia spojrzała na niego.

Po raz pierwszy zdali sobie sprawę, że przestraszona panna młoda może dokładnie wiedzieć, kim są.

Marcus powoli wstał i ruszył w stronę drzwi sali konferencyjnej.

Następnie zamknął je.

„Powinieneś był podpisać, kiedy miałeś szansę” – powiedział.

Cecilia chwyciła moją torebkę z pustego krzesła i wysypała ją na stół.

Mój portfel, klucze, szminka i kopia orzeczenia rozwodowego wylądowały przed nią.

Z jej twarzy odpłynęła krew.

„Ty głupi mały księgowy” – syknęła. „Nie masz pojęcia, z kim masz do czynienia”.

Przestałem udawać, że się boję.

„Marcus Voss” – powiedziałem, patrząc prosto na Adriana. „Poszukiwany w dwóch stanach za oszustwo tożsamościowe, podejrzany o napadnięcie na co najmniej trzy kobiety, a mimo to nadal prawnie żonaty z Cecilią Voss – kobietą, którą przedstawiłeś jako swoją matkę”.

Cecilia podeszła do mnie.

Zanim dotarła do mojej strony stołu, drzwi sali konferencyjnej się otworzyły.

Detektywi weszli z korytarza.

Marcus próbował uciec przez wejście na balkon. Zrobił zaledwie kilka kroków, zanim funkcjonariusz go zatrzymał i założył mu kajdanki.

Cecilia zaczęła krzyczeć, że firma jest legalna, że ​​dokumenty należą do mnie i że to ja błagałem ich, żeby zarządzali moim majątkiem.

Tajny notariusz usunął jej dokument tożsamości.

„Wszystko, co powiedziałeś, zostało nagrane.”

Marcus zwrócił się w moją stronę.

„Nora, powiedz im, że doszło do nieporozumienia. Jesteśmy mężem i żoną”.

Za funkcjonariuszami weszła rejestratorka Helen Price.

„Nie” – powiedziała. „Twój wniosek opierał się na sfałszowanych dokumentach. Nie zawarto ważnego małżeństwa”.

Jego arogancja zniknęła tak szybko, że zdawał się kurczyć w swoim szytym na miarę garniturze.

Cecilia wskazała na mnie.

„Złapała nas w pułapkę!”

Podniosłem ze stołu dokument pełnomocnictwa.

„Założyłeś spółkę-fiszkę, sfałszowałeś wyrok rozwodowy, posługiwałeś się fałszywą tożsamością, groziłeś mi i próbowałeś przejąć majątek o wartości dwunastu milionów dolarów”.

Odłożyłem dokument.

„Nie zbudowałem pułapki. Po prostu pozwoliłem ci w nią wejść.”

Śledczy umieścili ich telefony i laptopy w torbach na dowody.

Nakaz przeszukania domu Cecilii ujawnił podrobione paszporty, podrobione pieczęcie notarialne, fałszywe dokumenty tożsamości i akta siedmiu potencjalnych ofiar.