Ludzie tacy jak Marcus i Cecilia ufali widocznemu strachowi. To ich przekonało, że zachowują kontrolę.
„Nie rozumiem dokumentów prawnych” – wyszeptałem.
Celeste nalała sobie więcej szampana.
„Oczywiście, że nie, kochanie. Dlatego kobiety potrzebują kompetentnych mężczyzn, którzy zajmą się takimi sprawami.”
Adrian podał mi długopis.
"Podpisać."
Spojrzałam na niego niepewnie.
„W powiernictwie mojego ojca do przeniesienia własności wymagane są obecność dwóch świadków i notariusza”.
Jego wyraz twarzy zmienił się.
To nieprawda. Tylko ja kontrolowałem fundusz i osobiście zaprojektowałem jego zabezpieczenia antyfraudowe.
Celeste doszła do siebie pierwsza.
„W ośrodku jest notariusz. Możemy wszystko załatwić na miejscu.”
Włożyłem dokumenty z powrotem do koperty.
„No to chodźmy.”
Zanim dotarliśmy do windy, odzyskali pełną pewność siebie.
Nie mieli pojęcia, że wnoszą dowody bezpośrednio do monitorowanego pomieszczenia.
CZĘŚĆ 2: PODPIS, KTÓREGO POTRZEBOWALI
W ośrodku śledczy zorganizowali tajnego agenta, który podawał się za notariusza.
Z prywatnej sali konferencyjnej roztaczał się widok na ocean. Ukryte kamery obejmowały każdy kąt, podczas gdy detektyw podsłuchiwał z sąsiedniego biura. Prawnik mojego banku ds. oszustw uczestniczył zdalnie.
Zanim przyjechaliśmy, bank zamroził wszystkie przelewy związane z moimi funduszami powierniczymi.
Zespół ochrony ośrodka zarejestrował również dane identyfikacyjne z urządzeń elektronicznych Marcusa i Cecilii.
Zanim jeszcze usiedli, otoczyli ich dowody.
Marcus ułożył dokumenty na stole konferencyjnym.
Tajny notariusz zbadał pierwszą stronę.
„Panie Bennett, czy sam pan przygotował te dokumenty?”
„Przygotował je mój prawnik”.
„Który prawnik?”
Cecilia przerwała.
„Czy to pytanie jest naprawdę konieczne?”
Położyłem uspokajająco dłoń na jej ramieniu.
„Proszę. Chcę, żeby wszystko zostało załatwione prawidłowo.”
Marcus podał nazwisko prawnika, który zmarł cztery lata wcześniej.
Było to pierwsze czyste kłamstwo uchwycone przez sprzęt nagrywający.
