„Chcę, żebyś powiedział dorosłym, że są odpowiedzialni za swoje własne gospodarstwa domowe”.
Zacisnął mocniej krawat.
„Zajmę się tym.”
„Co to znaczy?”
„To znaczy, że się tym zajmę.”
„Porozmawiam z nimi, kiedy dotrzemy.”
„Zanim złożą zamówienie?”
"Tak."
Złapał kurtkę.
„Wiem, jak rozmawiać z rodziną”.
Nie była to prawdziwa odpowiedź, ale była to ostatnia szansa, jaką mu dałem.
Kiedy dotarliśmy do restauracji, mój teść, Henry, już siedział.
Przytulił mnie.
„Nie musiałaś wybierać aż tak eleganckiego miejsca, Natalie.”
„Nie zrobiłem tego” – powiedziałem.
Henry spojrzał na Serenę. „Tak myślałem”.
Serena pomachała ze środka stołu. „Chodź, tato. Masz urodziny”.
Tarryn, matka Chrisa, pocałowała mnie w policzek i zapytała o moją pracę.
Ani ona, ani Henry nigdy nie nazwali mnie portfelem, ale wystarczająco często obserwowali, jak płacę, by rozpoznać ten wzór.
Spojrzałem na Chrisa.
„Powiesz im?”
Poprawił krzesło.
„Za chwilę.”
„Natalie, ludzie wciąż siedzą. Proszę, bądź rozsądna.”
Przywitał wszystkich i otworzył menu.
Obiecana chwila nigdy nie nadeszła.
Kelner ledwo skończył rozdawać menu, gdy Serena podniosła palec.
„Trzy koktajle krewetkowe, dwie butelki najlepszego czerwonego wina i dodatkowy chleb.”
Henry obniżył menu.
„To brzmi jak dużo.”
„Dziś masz urodziny” – powiedziała Serena.
Potem uśmiechnęła się do mnie.
„Poza tym nasza chodząca karta kredytowa w końcu dostała awans.”
„Nie dostałem awansu” – powiedziałem.
Serena mrugnęła.
„Naprawdę? Chris mówił, że wszystko idzie świetnie.”
Odwróciłam się ku niemu.
„Zrobiłeś to?”
Chris wpatrywał się w menu ze stekami.
„Ona źle zrozumiała”.
Mimo to kilku krewnych się roześmiało.
„Czy poprawisz resztę?” – zapytałem.
„To nieszkodliwe” – mruknął. „Zostaw to”.
Serena pochyliła się w stronę synów.
„Zdobądź, co chcesz. Dziadek kończy sześćdziesiąt pięć lat tylko raz.”
„Czy mogę dostać największy stek?” zapytał jeden z nich.
„Dodaj homara” – powiedziała Serena. „Dzisiaj mamy to”.
