Spojrzałem na Chrisa.
Nie patrząc mi w oczy, zamówił antrykot.
„A dla ciebie?” – zapytał mnie kelner.
„Sałatka domowa, pieczone ziemniaki i woda.”
Serena się zaśmiała.
„W stekhouse’ie?”
Chris poruszył się niespokojnie.
„Natalio…”
Wstałem.
„Przepraszam. Idę do toalety.”
Zamiast tego poszedłem prosto do kelnera.
„Proszę o osobne czeki. Zajmiemy się Henrym i Tarryn, którzy siedzą naprzeciwko nas. Nikogo więcej.”
Skinął głową.
„Zrozumiałem, proszę pani.”
Wróciłem do stołu z bijącym sercem.
Zjadłem w ciszy, podczas gdy Serena zamówiła kolejną butelkę wina, a Chris nadal unikał mojego wzroku.
Nie zamierzałam już chronić nikogo przed konsekwencjami, które sami sobie stworzyli.
Po zabraniu talerzy Henry położył serwetkę obok talerza.
„To więcej, niż potrzebowałem” – powiedział. „Ale cieszę się, że wszyscy tu są”.
Sięgnęłam do torebki.
„Chris, przyniosłem coś dla ciebie.”
Spojrzał na kopertę.
"Co to jest?"
„Otwórz.”
Usunął wydrukowane bilety lotnicze.
Jego wyraz twarzy natychmiast się zmienił.
„Byli.”
Na moment się uśmiechnął.
„Kupiłam je kilka miesięcy temu na naszą rocznicę” – powiedziałam. „Zbierałam pieniądze na hotel”.
Chris złożył strony zbyt szybko.
„Natalie, nie teraz.”
„Ale pieniądze z hotelu pokryły ostatnią kolację twojej rodziny.”
Tarryn zwróciła się w stronę syna.
„Co ona ma na myśli?”
„Saldo karty było wysokie” – powiedział Chris. „Wpłacałem pieniądze po otrzymaniu premii”.
„Wziąłeś to bez pytania mnie” – powiedziałem.
„Poprawiałem rachunek.”
„Naprawiałeś skutki milczenia.”
Serena opuściła kieliszek.
„Dlaczego omawiamy wasze małżeństwo w urodziny taty?”
„Bo Sereno, pozwoliłaś mi zapłacić za kolację, zanim jeszcze złożyliśmy zamówienie.”
„Nigdy cię do płacenia nie zmuszałem.”
