Sama przyszła do szpitala, aby urodzić... i chwilę po narodzinach dziecka, lekarz spojrzał na niego i nagle rozpłakał się.

„Przez siedem miesięcy myślałam, że chcesz odejść”.

„Wiem. Myliłem się. Nie wiedziałem, jak sobie z tym poradzić i wybrałem źle”. Spojrzał na syna. „Wysłałem to zdjęcie jedyną możliwą drogą, przez kogoś, komu ufałem, w miejsce, w którym wiedziałem, że będziesz”.

„Nie ufaj mojemu ojcu” – powiedziała Joanna.

Logan spojrzał w stronę Roberta stojącego w kącie.

„To, co wiedziałem wtedy, i to, co wiem teraz, to dwie różne rzeczy” – powiedział Logan. „Dokonał fatalnego wyboru. Ale zadzwonił do detektywa, który nigdy nie przestał się nim przejmować i powiedział mu wszystko. To też ma znaczenie”. Zrobił pauzę. „Nie jednakowe. Ale ma znaczenie”.

Joanna zastanawiała się nad wyborami, poczuciem winy i nad tym, czy próba naprawienia czegoś może w pełni zniwelować pozostawione szkody.

„Elias mnie znalazł” – powiedział Logan. „Szukał latami. Kiedy zdjęcie dotarło, wysłał je. Chciał, żebym wiedział, zanim się ujawni, na wypadek gdybym nie był gotowy”.

„Czy twój ojciec go zabrał?” Joanna zapytała Roberta.

Logan spojrzał na łóżeczko.

„Tak. To skomplikowane. Elias sam ci o tym opowie, kiedy będzie gotowy.”