Starsza kobieta spędziła całe lato i jesień wbijając ostre drewniane kołki w dach swojego domu. Jej sąsiedzi myśleli, że oszalała... aż nadeszła zima.

Leo został pierwszym kuratorem. Spędzał całe dnie ucząc nowe pokolenie, że „stare” nie oznacza „przestarzałe” i że czasami najbardziej zaawansowana technologia to taka, która troszczy się o Ziemię.

Każdej jesieni uczniowie Oakhaven wspinają się na dach. Sprawdzają narożniki, wyczuwają słoje drewna i ostrzą paliki. Wioska nie wydaje się już pułapką. Wydaje się obietnicą.

A w najbardziej wietrzne noce, gdy podmuchy wyją z północnego grzbietu, mieszkańcy wioski nie szukają schronienia w piwnicach. Siedzą w ciepłych kuchniach, wsłuchując się w cichy szum dachów: głos wdowy i wdowca, którzy wciąż chronią miasto, które kiedyś uważało ich za szalonych.