—Kobieta, która uderza dziecko, nie może ze mną rozmawiać o szacunku.
Doña Teresa uśmiechnęła się pogardliwie. Twierdziła, że Diego jest słaby, że Alejandro też został ukarany, a ja jestem tylko żoną wynajętą do zachowania pozorów.
Potem wygiąłem patyk, aż się złamał.
—Od dziś każda rana, jaka pojawi się na ciele Diego, będzie dokumentowana. A jeśli ktoś go jeszcze raz skrzywdzi, złożę skargę.
Zostawiłem ją wściekłą i poszedłem na górę, żeby poczekać na Alejandra. Przybył około północy, zdenerwowany, bo jego matka miała kryzys ciśnieniowy.
„Powinieneś był zachować spokój” – powiedziała mi. „Dzieci potrzebują dyscypliny”.
Spojrzałam na niego nie poznając w nim mężczyzny, którego niedawno poślubiłam.
—Twój syn nie potrzebuje dyscypliny. On potrzebuje ojca.
Alejandro próbował bronić matki, ale zmusiłem go do posłuchania. Powiedziałem mu, że jeśli do świtu nie zmieni zasad panujących w tym domu, zwrócę się o ochronę prawną dla Diego i pokażę dowody władzom i prasie.
Jej twarz straciła kolor.
Wtedy wypowiedziałem zdanie, które pozostawiło go bez słowa:
—Wyszłaś za mnie za mąż, żeby ratować dobre imię swojej rodziny, ale być może przyszedłem, żeby uratować twojego syna przed tobą.
Za drzwiami, bez niczyjej wiedzy, Diego wszystko słyszał.
A to, co zrobiła później, postawiło rodzinę Salgado na krawędzi nieuniknionego skandalu. Nie mogła uwierzyć w to, co miało się wydarzyć…
CZĘŚĆ 2
