W wieku 54 lat zamieszkałam z mężczyzną, którego znałam zaledwie od kilku miesięcy, aby nie sprawiać przykrości córce, ale wkrótce wydarzyło się coś tak strasznego, że bardzo tego żałowałam.

Jednak wkrótce sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej.

Wtedy zacząłem zdawać sobie sprawę, że usprawiedliwiałem się, zanim jeszcze cokolwiek powiedziałem.

Zaczęła krytykować jedzenie. Mówiła, że ​​jest za słone, że trzeba dodać więcej soli, albo że „kiedyś było lepsze”. Pewnego dnia włączyłem sobie stare piosenki, które uwielbiałem. Weszła do kuchni i powiedziała: „Wyłącz to. Normalni ludzie nie słuchają takiej muzyki”. Wyłączyłem. I z jakiegoś powodu poczułem się bardzo pusty.