Wróciłam do domu z podróży służbowej i zastałam córkę śpiącą w kuchni – kiedy otworzyłam jej pokój z dzieciństwa, zbladłam

„Kto ją przyjął?” zapytał Kyle.

„Mężczyzna o imieniu Robert.”

Twarz Kyle'a się napięła.

„To mój ojciec.”

Robert odwiedzał Gladys przez kilka miesięcy, zanim nagle przestał. Nie podał również aktualnego kontaktu alarmowego.

Kyle przejrzał dokumenty.

„Mojego nazwiska nigdzie nie ma.”

„Nie” – odpowiedziała Linda.

„Jak więc policja mnie znalazła?”

Linda wyjęła z teczki małą kopertę i rozłożyła wyblakłą kartę indeksową.

Po jednej stronie znajdował się dziecięcy rysunek domu. Po drugiej stary numer telefonu. Pod nim, chwiejnym pismem, widniały cztery słowa:

**Mój synu. Nigdy nie zapomnij.**

Kyle zasłonił usta.

„To był mój numer telefonu z dzieciństwa.”

Mimo że od dziesięcioleci nie było połączenia, policja przeszukała stare dokumenty i w końcu go odnalazła.

„Nosiła to w sobie przez wszystkie te lata” – wyszeptał Kyle.

„Może i zapomniała swojego obecnego adresu”, powiedziała Linda, „ale nigdy nie zapomniała o swoim małym chłopcu”.

Kiedy wróciliśmy do domu, Gladys i Mia stały na podwórku i obserwowały motyle poruszające się po ogrodzie.

Gladys wskazała na dąb.

„Kyle kiedyś się tam wspinał.”

Kyle uśmiechnął się smutno.

„Nigdy tu nie mieszkałem, mamo.”

Przez chwilę wyglądała na zdezorientowaną, po czym znów się uśmiechnęła.

„Być może nie.”

Tego wieczoru Kyle otworzył walizkę, którą ośrodek opieki oddał jej z rzeczami Gladys.

W środku znajdowały się zwykłe przedmioty: sweter, zdjęcia rodzinne i zniszczona Biblia.

Na dole odkrył plik listów przewiązanych niebieską wstążką.

Każda koperta była adresowana do niego.

Wszystkie listy zostały zwrócone nieotwarte.

Najstarszy z nich datowany jest na dwadzieścia dziewięć lat wcześniej.

Drżącymi rękami Kyle otworzył drzwi.

„Mój słodki chłopcze” – zaczynał. „Twój ojciec mówi, że nie chcesz mnie widzieć. Nie wierzę mu, ale będę pisać, aż zrozumiesz, że nigdy nie przestałem cię kochać”.

Kyle wpatrywał się w resztę kopert.

„Pisała co roku”.

Przycisnął jeden list do piersi.