„Jutro wieczorem.”
"Obietnica?"
„Obiecuję.”
Następnego dnia moje spotkania trwały dłużej niż się spodziewałem. Większość popołudnia spędziłem wpatrując się w zegar, udając, że słucham prezentacji.
Następnie mój menadżer ogłosił, że ostatnia sesja została odwołana.
Natychmiast zmieniłem lot.
Kiedy samolot wylądował wcześniej niż planowano, postanowiłem nikomu o tym nie mówić.
Chciałem zrobić Bennettowi niespodziankę.
Wyobraziłam sobie, jak wchodzę do domu i słyszę, jak krzyczy moje imię. Wyobrażałam sobie, jak pędzi do mnie w skarpetkach, pewnie coś przewracając, zanim rzuci mi się w ramiona.
Lauren przewracała oczami, a ja się śmiałam, gdy Bennett próbował się na mnie wspiąć, mimo że był już za duży, by go wygodnie nosić.
Taksówka wysadziła mnie krótko po czwartej po południu.
Samochód Lauren stał na podjeździe, dokładnie tam, gdzie się spodziewałem. Zasłony były odsłonięte, chociaż nie widziałem żadnego ruchu w środku.
Po cichu pociągnęłam walizkę wzdłuż ścieżki, planując otworzyć drzwi, wkraść się do salonu i zawołać Bennetta.
Nigdy nie miałem okazji.
Drzwi wejściowe otworzyły się zanim zdążyłem sięgnąć po klucze.
Bennett mocno objął mnie w talii.
"Mama!"
Jego włosy pachniały szamponem truskawkowym, którego, jak twierdził, nie lubił. Jego policzek przywarł do mojego płaszcza, a on trzymał mnie, jakby bał się, że znowu zniknę.
Przez krótką chwilę wszystko wydawało się normalne.
Zamknęłam oczy i przytuliłam go mocniej.
„Tak bardzo za tobą tęskniłam” – wyszeptałam.
„Tęskniłam za tobą bardziej.”
"Niemożliwe."
„Nie, liczyłem.”
„Liczyłeś jak bardzo za mną tęskniłeś?”
Skinął głową ze całkowitą powagą.
"Bardzo."
Potem podniósł twarz w moją stronę.
Jego uśmiech zniknął.
Z początku pomyślałem, że przypomniał sobie coś, co zrobił źle. Bennett miał bardzo charakterystyczny wyraz winy. Jego oczy się rozszerzyły, usta zacisnęły, a podłoga nagle stała się fascynująca.
Ale to było co innego.
Cała twarz mu odpłynęła.
Jego głos się załamał.
„Proszę nie wchodzić do mojego pokoju.”
Spojrzałam na niego, a potem zaśmiałam się cicho, myśląc, że musiał narobić strasznego bałaganu, kiedy mnie nie było.
Pewnego razu Bennett zbudował całe tekturowe miasto na podłodze swojego pokoju i pomalował połowę ściany na niebiesko, ponieważ jego zdaniem każde miasto potrzebuje nieba.
„Co się stało? Znów rysowałeś po ścianach?”
Potrząsnął głową tak gwałtownie, że w jego oczach pojawiły się łzy.
"NIE."
Strach w jego głosie sprawił, że mój uśmiech zniknął.
Z niepokojem spojrzał w stronę korytarza.
