„Powiedziała, że Michael biegnie.”
„I coś o aktach mojej matki” – dodałem.
Grant zmarszczył brwi. „Czy wspomniała, kto mu dał dostęp?”
"NIE."
Richard mówił cicho. „Ale ktoś ewidentnie to zrobił”.
Grant otworzyła teczkę i położyła zdjęcie na moim kocu.
Michael stał na prywatnym lotnisku.
Obok niego siedział Arthur Voss.
A za nimi—
Nora Bell.
Trzyma coś przy piersi.
Niebieski notatnik.
Poczułem ucisk w żołądku.
„To księga rachunkowa mojej matki” – powiedział Richard.
Grant skinął głową. „Wierzymy, że tak”.
Richard wpatrywał się w zdjęcie. „Więc już je otworzyli”.
Zadzwonił telefon.
Wszyscy zamarliśmy.
Grant odebrał i przełączył na głośnik.
Pierwszy wiatr wypełnił linię.
Następnie głos Nory Bell.
„Emma” – powiedziała pilnie. „Nie mam czasu. Słuchaj uważnie”.
Zacisnąłem mocniej dłoń na kocu.
„Co się stało?” wyszeptałem.
Jej oddech był nierówny.
„Dziecko z Vale Harbor… nie zniknęło”.
Mój puls ustał.
„Co się z nim stało?”
Pauza.
Wtedy jej głos całkowicie przerwał ciszę.
„Było ukryte.”
Poczułem, jak krew mi się ścina.
„Ona?” wyszeptałem.
Kolejna pauza.
Potem padły słowa.
„Emma… dziecko, które urodziła Elise Morgan, było twoją matką.”
