CZĘŚĆ 1: PODRÓŻ, KTÓRĄ WYBRAŁ ZAMIAST RODZINY

Kiedyś myślałam, że wyczerpanie to najtrudniejsza część wychowywania sześciomiesięcznych bliźniaków. Potem mój mąż spakował torbę na czterodniowy wypad na ryby i zostawił mnie samą z dwójką płaczących dzieci.

Tego wieczoru Lila wrzeszczała mi w ramię, a Ivy płakała w bujaczku. Garnek prawie się gotował, blat zapełniały brudne butelki, a ja nic nie jadłam od śniadania.

Brandon wszedł, poluzował krawat i zmarszczył brwi.

„Słyszałem ich z podjazdu” – poskarżył się. „Nie możesz czegoś zrobić?”

„Ząbkują” – powiedziałem. „Czy mógłbyś umyć butelki, podczas gdy ja będę je układać?”

„Właśnie wróciłem do domu.”

„Robię to od piątej rano”.

Rozejrzał się po kuchni, jakby bałagan go osobiście uraził.

„Cały dzień jesteś w domu, Amy. Ja pracuję, a potem wracam do domu i panuje chaos.”

„Ja też pracuję. Opiekuję się dwójką dzieci.”