Na weselu kuzynki usadzili mnie „przy spokojnym stoliku, żeby babcia odpoczęła". Odpoczęłam dwa kwadranse i poszłam w tany - oberek z wujkiem Frankiem, potem cała sala w kółeczku. O północy synowa szukała mnie po salach: „gdzie babcia?!". Babcia była na parkiecie. Nogi odpoczywają od siedzenia, nie od tańca. Ale to wesele zaczęło coś, co trwa do dziś. I wcale nie chodzi o oberka, lecz o coś znacznie głębszego – o prawo do decydowania o własnym życiu, mimo upływających lat i oczekiwań bliskich, którzy w swojej trosce często zapominają, czym jest prawdziwa radość życia.
Dalszy ciąg na następnej stronie.👉👉
