Na weselu kuzynki usadzili mnie „przy spokojnym stoliku, żeby babcia odpoczęła". Odpoczęłam dwa kwadranse i poszłam w tany - oberek z wujkiem Frankiem, potem cała sala w kółeczku. O północy synowa szukała mnie po salach: „gdzie babcia?!". Babcia była na
Kiedy wracaliśmy samochodem Tomka – mojego syna – z sali weselnej w Gołuchowie, było już jasno. Ewa, moja synowa, siedziała z przodu i przez całą drogę milczała. Tomek zerkał na nią, potem w lusterko na mnie, i też milczał, czując rosnące w kabinie napięcie. Ja miałam obolałe stopy i tę cudowną lekkość w piersi, jaką człowiek czuje, kiedy się naprawdę nabawi. Siedemdziesiąt cztery lata na karku, a mogłam jeszcze zakręcić wujka Franka tak, że mu się okulary zsunęły na sam czubek nosa, a wokół nas nikt nie patrzył na wiek, tylko na czystą, niczym niezmąconą energię.
Dalszy ciąg na następnej stronie.👉👉
