Na weselu kuzynki usadzili mnie „przy spokojnym stoliku, żeby babcia odpoczęła". Odpoczęłam dwa kwadranse i poszłam w tany - oberek z wujkiem Frankiem, potem cała sala w kółeczku. O północy synowa szukała mnie po salach: „gdzie babcia?!". Babcia była na

Dopiero po dwóch dniach Ewa zadzwoniła. Nie do mnie – do Tomka. Ale słyszałam przez ścianę w naszym bloku na poznańskich Ratajach, bo Tomek ma głos jak trąbka: „Mama, Ewa mówi, że ją ośmieszyłaś na weselu". Stałam w kuchni z obieraczką w ręku, ziemniak na wpół obrany, i zastygłam. Przecież czterdzieści siedem lat temu, kiedy wychodziłam za Staszka, na naszym weselu jego matka tańczyła do szóstej rano i nikt jej za to nie strofował, a teraz ja jestem tą, której każe się grzecznie usiąść w kącie i czekać na koniec uroczystości.
Dalszy ciąg na następnej stronie.👉👉