Na weselu kuzynki usadzili mnie „przy spokojnym stoliku, żeby babcia odpoczęła". Odpoczęłam dwa kwadranse i poszłam w tany - oberek z wujkiem Frankiem, potem cała sala w kółeczku. O północy synowa szukała mnie po salach: „gdzie babcia?!". Babcia była na

Teraz, miesiąc po weselu, Ewa dzwoni rzadziej i milczy tym swoim chłodnym milczeniem, a Tomek bezradnie pyta, co mnie łączy z wujkiem Frankiem. W najbliższy czwartkowy wieczór znów idę na taneczne spotkanie, a Franek ma po mnie przyjechać, mimo że pogoda za oknem się psuje, a synowa pewnie znowu zaciśnie usta. I chociaż czasem zastanawiam się, czy nie powinnam być grzeczną babcią ze stolika numer osiem, to kiedy zamykam oczy i słyszę dźwięki oberka, wiem jedno: moje nogi nie chcą siedzieć w bezruchu, a serce bije za mocno, by poddać się cichemu oczekiwaniu na koniec.
Dalszy ciąg na następnej stronie.👉👉