Zamiast odwrócić wzrok, przyciągnęła starą torbę bliżej piersi.
Trzy tygodnie później przyjechała po nią karetka.
Pojechałem z nią do szpitala, bo nie było nikogo innego, do kogo mógłbym zadzwonić.
Pewnego popołudnia, podczas pobytu w szpitalu, Gloria poklepała materac obok siebie.
„Usiądź, Danielu. Muszę cię o coś zapytać.”
Usiadłem. Jej dłoń odnalazła moją, cienką, ale wciąż ciepłą.
„Mam jedno ostatnie życzenie” – powiedziała cicho. „Wiem, że to zabrzmi dziwnie. Ale nie mam już dużo czasu i nie chcę odchodzić z tego świata ze świadomością, że nigdy nie miałam kogoś, kogo mogłabym nazwać mężem”.
Potem spojrzała mi prosto w oczy.
„Czy wyjdziesz za mnie?”
Przez chwilę nie mogłem mówić.
Obok nas kardiomonitor stale piszczał.
„Gloria…”
„Nie odpowiadaj teraz” – powiedziała łagodnie. „Idź do domu. Prześpij się z tym. Ale proszę, nie mów „nie” tylko dlatego, że boisz się, co ludzie pomyślą”.
I właśnie tego się obawiałem.
Tej nocy nie spałem.
O wschodzie słońca pojechałem prosto do domu opieki i zaciągnąłem Sarę do pokoju socjalnego.
„Muszę ci coś powiedzieć” – powiedziałem. „I proszę, nie śmiej się”.
Sarah odstawiła kawę. „Danielu, wyglądasz okropnie”.
„Gloria poprosiła mnie o rękę”.
Sara się nie śmiała.
Nawet nie mrugnęła.
Następnie potarła czoło, jakby właśnie zaczął ją boleć ból głowy.
„Proszę, powiedz mi, że powiedziałeś nie.”
„Jeszcze nie odpowiedziałem.”
„Danielu” – powiedziała ostrożnie – „rozumiesz, jak to wygląda? Trzydziestoczteroletni sanitariusz żeni się z osiemdziesięciodwuletnią kobietą bez rodziny? Ludzie będą mówić straszne rzeczy. Kierownictwo zbada sprawę”.
"Ja wiem."
„Naprawdę? Bo to może zniszczyć twoją karierę.”
„Ona umiera, Sarah. Jest sama. Prosiła mnie o jedno.”
„Mogła poprosić o sto innych rzeczy”.
„Ale ona o to prosiła.”
Sarah przyglądała się mojej twarzy.
„Powiecie „tak”, prawda?”
Spojrzałem w dół.
„Nie wiem, czy to, co ja mam do stracenia, jest ważniejsze od tego, co ona ma do stracenia”.
Sarah westchnęła. „To zawsze był twój problem, Danielu. Nigdy nie wierzysz, że masz coś, co warto chronić”.
Tego popołudnia wróciłem do pokoju Glorii w szpitalu.
Siedziała z książką w miękkiej oprawie na kolanach i uśmiechnęła się od razu, gdy mnie zobaczyła.
„Wróciłeś szybciej, niż się spodziewałem.”
„Mam odpowiedź” – powiedziałem.
Zamknęła książkę.
