Wnuk pokazywał mi na telefonie taty zdjęcia z wakacji i przewinął za daleko: mój przedpokój, moja kuchnia, mój balkon - w folderze "Mieszkanie M. - dla agenta". Zdjęcia zrobione we wtorek. We wtorek syn przyszedł "naprawić kran"

Wnuk pokazywał mi na telefonie
taty zdjęcia z wakacji
i przewinął za daleko:
mój przedpokój, moja kuchnia,
mój balkon - w folderze
"Mieszkanie M. - dla agenta".
Zdjęcia zrobione we wtorek.
We wtorek syn przyszedł
"naprawić kran".
Kuba siedział mi prawie na kolanach,
pachniał słońcem i kremem z filtrem,
a ja mrużyłam oczy nad tym małym ekranem
i udawałam, że wszystko widzę.
  • Babciu, patrz, to jest pomost,
    z którego skakałem!
    A to łabędź, on syczał na tatę!
    Przesuwał palcem szybko,
    jak to dzieci.
    Jezioro, namiot, Ania w słomkowym kapeluszu,
    znowu jezioro.
    Dariusz zszedł do samochodu
    po skrzynkę ogórków od teściów,
    telefon został na stole,
    a Kuba znał kod lepiej niż własny adres.
    Na kuchence dochodził kompot z truskawek,
    przez otwarte drzwi balkonowe
    wpadał zapach lip z podwórka.
    I nagle jezioro się skończyło.
    Zobaczyłam swój przedpokój.
    Wieszak z moim beżowym płaszczem,
    lustro w ramie,
    którą Zbyszek sam lakierował w garażu.
    Potem kuchnię, ze słoikami na parapecie.
    Potem balkon, moje pelargonie w skrzynkach
    i dach szkoły w tle.
  • O, to u ciebie! - ucieszył się Kuba,
    jakby znalazł skarb.
Dalszy ciąg na następnej stronie.👉👉