Zięć lubi powtarzać gościom, że teściowa "czterdzieści lat stała przy taśmie w mleczarni". W czerwcu wnuczka obroniła dyplom technologa żywności w Olsztynie - jej praca to twaróg według receptury babci. Na obronie posadziła mnie obok promotora

Prawdziwe rzemiosło wbrew lekceważącym słowom zięcia

Rozpoczęta w wieku osiemnastych lat praca Haliny na oddziale produkcji serów twarogowych nie miała nic wspólnego z mechanicznym staniem przy taśmie w mniemaniu Dariusza, który świat dzielił na ludzi z dyplomami i tych bez. Pod okiem starszej mistrzyni, pani Władzi, młoda Halina uczyła się rozpoznawać jakość mleka rękami, nosem i oczami, rozumiejąc, że każda partia surowca zależy od pogody, paszy krów oraz pory roku. Mimo że jej mąż Józef, pracujący w zajezdni autobusowej, nigdy nie uwłaczał jej wysiłkowi, to zięć – człowiek w garniturze z branży ubezpieczeniowej – z upodobaniem segregował ludzi i budował poczucie własnej wyższości. Nawet gdy Paulinka jako siedemnastolatka zaczęła dopytywać o tradycyjne metody produkcji, a po latach poprosiła o pomoc w pisaniu pracy magisterskiej, Dariusz wciąż traktował jej notatki jedynie jako „ładne, takie retro”, nie zauważając, że dotyka fundamentu prawdziwej, unikalnej wiedzy.
Dalszy ciąg na następnej stronie.👉👉