Na weselu kuzynki usadzili mnie „przy spokojnym stoliku, żeby babcia odpoczęła". Odpoczęłam dwa kwadranse i poszłam w tany - oberek z wujkiem Frankiem, potem cała sala w kółeczku. O północy synowa szukała mnie po salach: „gdzie babcia?!". Babcia była na
Po odejściu Staszka przez lata faktycznie odpoczywałam, grzejąc miejsce w mieszkaniu: herbata, telewizor, koty, cmentarz we wtorek i w niedzielę. Tomek przynosił zakupy, Ewa pilnowała leków, a wnuczka Oliwia wpadała z pytaniami o Sienkiewicza, bo całe życie uczyłam polskiego. A potem przyszedł Franek, młodszy o cztery lata brat Staszka, który po śmierci swojej żony zaczął do mnie dzwonić, przynosić jabłka z ogrodu i naprawiać kapiący kran. To on powiedział mi prosto w oczy przy sernikowym placku zdanie, które zmieniło wszystko: „Grażyna, ty nie umierasz. Ty siedzisz i czekasz, aż umrzesz. To jest różnica".
Dalszy ciąg na następnej stronie.👉👉
